poniedziałek, 27 lipca 2015

Moth

Wieki całe nie pisałam o niczym innym oprócz Warszawy. Ale o tym, co mnie spotkało w sobotę po prostu muszę. 
Przychodzi taki czas w życiu naszych włosów ( a właściwie nie w życiu, bo włosy są martwe), że musimy je zregenerować. Ta chwila nastąpiła i u mnie. Trochę słońca, basen i bach. Suchość. Szukając metody idealnej, robiąc wywiady koleżeńskie, starałam się znaleźć coś dla mnie byleby tylko owa regeneracja nie była związana z podcinaniem końcówek. Ja po prostu tak mam, że jak podetnę raz to zaraz podcinam drugi i zawsze kończy się to na krótkich włosach. I trafiłam. TERMICZNE LECZENIE WŁOSÓW OGNIEM. No parsknęłam śmiechem. Jak to? Moja wrodzona ciekawość sprawiła, że jednak poczytałam o tej metodzie. Wyczytałam, że zabieg jest w 100% bezpieczny dla włosów, a regeneracja przeznaczona jest dla włosów: szorstkich, porowatych, suchych i łamliwych. Takie właśnie są moje włosy więc czytam dalej. Pierwszym krokiem jest szampon otwierający łuski włosa i maska zawierająca między innym pantenol (zapobiega poparzeniom, przyśpiesza regenerację). Włosów po umyciu nie suszy się a do akcji wkracza ogień, Ma on za zadanie  wyeliminować zniszczone włosy, które w związku z swoją strukturą  "wystają" ponad powierzchnię zdrowych wilgotnych włosów. I tak kroczek po kroczku dotarłam do salonu Dea Atelier. Popatrzyłam na FB salonu, obejrzałam filmiki i wybrałam się.
Żyje :) włosy mają się dobrze a nawet bardzo dobrze. Są lśniące i nie ma takich białych kropek na ich końcach, które były przed zabiegiem. Są mięciutkie, nie puszą się a ja mam głowę na miejscu. Tzn. przeważnie ją mam na miejscu :)

Czym dla mnie jest ten zabieg:

  • podcinaniem końcówek bez podcinania - ogień wybiera tylko uszkodzone włosy i wybiera je na całej długości a nie tylko same końcówki. Co z tego, że włos podetniemy 2-3 cm ba nawet 5 cm a on wyżej i tak jest do bani. Trzeba by tak ciąć i ciąć i skończyłoby się jak podcinanie kończy się u mnie :) 
  • regeneracją- jest maska przed i po
  • domknięciem łusek włosa na tych włosach, które jeszcze nie są bardzo zniszczone

Dodatkowe informacje :

  • w trakcie zabiegu nie czuć palonych włosów ponieważ włosy są mokre a odstaje tylko niewielka ich część, ta która jest uszkodzona
  • zabieg wykonywany jest 10 cm od skóry głowy gdyż włosy przy skórze nie są zniszczone. Dodatkowo te 10 cm chroni  także skórę głowy przed oparzeniem.
  • zabieg wykonywany  jest w ten sposób, że włosy dotyka ogień o najniższej temperaturze ( to ta część płomienia o kolorze niebieskim jak popatrzycie na świeczkę, tzw. ogień rozkładu temperatura około 800 C )
  • zabieg dla włosów bardzo zniszczonych można powtarzać co 3 tygodnie a dla włosów normalnych co 3 miesiące 
salon -Dea Atelier
bluzka- unisono.eu
naszyjnki- happinessbtq

Pozdrawiam Pana Aleksandra :)

Obecnie zabieg  kosztuje 159 zl z 300zl. Promocja  trwa do końca sierpnia 2015 na hasło : RASZ






 najmilsza część każdej wizyty u fryzjera- mycie głowy- zawsze przysypiam :) 



elementy show- podpal sobie włosy sama :P


chwila zwątpienia :P



jak widać mój nietoperek nie zwiał :) to białe coś- te paproszki to właśnie te niedobre włosy po spaleniu  :)



chill :) 


zachwyt :) 


mój oprawca :)


 portret profesjonalisty  


entuzjazm :)







19 komentarzy:

  1. Oprawca wygląda całkiem niewinnie :) A tak serio, to przyznaję że ciekawa ta pielęgnacyjna innowacja, ale ja chyba wolę tradycyjne podcinanie. Niemniej jednak włosy wyglądają bardzo zdrowo :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Niesamowite !!!! Twoja stylizacja tez :)
    Bałabym sie

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy o tym wcześniej nie słyszałam ani nie czytałam. Wydaje się być bardzo profesjonalne, ale brzmi lekko przerażająco (i wygląda). Niemniej jednak efekty muszą być całkiem niezłe. Zresztą sam fakt, że traci się tylko zniszczone włosy a nie trzeba podcinać całości, to ogromny plus.

    Pozdrawiam,
    VANILLAMADNESS.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Łoł, efektowna metoda. Pierwszy raz o niej słyszę, ale wygląda bardzo ciekawie. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow, genialna metoda i jaki efekt!

    OdpowiedzUsuń
  6. Pierwszy raz u Ciebie o takiej metodzie u Ciebie czytam, niesamowite!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Pierwsze słyszę, ale brzmi imponująco:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Efekt MEGA!
    http://diamontsfashion.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja też pierwsze słyszę o tej metodzie ale jest super...pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
  10. Wygląda przerażająco, ale efekty są wspaniałe! Stylizacja też przykuła moją uwagę - świetna koszula i szorty :-)

    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. świetny blog! niedawno go odkryłam i zamierzam odwiedzać go co raz częściej :)
    Zapraszam też do mnie :
    http://moskwasworld.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Już mnie same zdjęcia przerażają .W sensie tego ognia przy włosach , nie że ty ;) Ty wyglądasz świetnie .

    OdpowiedzUsuń
  13. Fajne efekty, ale ja bym się nie odważyła. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. po raz kolejny patrze na Ciebie i zastanawiam sie czy nie jestes Viktoria Beckham :)

    OdpowiedzUsuń
  15. bardzo ciekawe! Pierwsze slysze o tej metodzie, zdumiewające!

    OdpowiedzUsuń

Cenię sobie Wasze opinie. Dlatego zawsze staram się na nie odpowiadać. Na pewno gdy zostawisz swój komentarz zajrzę do Ciebie a jeśli dodasz mnie do obserwowanych sprawisz mi tym wielką przyjemność a ja się odwdzięczę. Pamiętaj jednak że jest cienka granica między krytyką a chamstwem, zawsze najbardziej negatywną ocenę można przytoczyć w sposób kulturalny i inteligentny.Zapraszam także na Fanpage http://www.facebook.com/RaszRush