niedziela, 14 października 2012

Survivor- niedobitek

W związku z wielkim poruszeniem  wywołanym nowelizacją ustawy o  prawie do aborcji chciałam umieścić te filmy które mimo iż tyczą ekstremalnego przypadku ale poruszają wiele kwestii w sposób bardzo przystępny i prosty a nawet humorystyczny przez co dają  dużo do myślenia. Abstrahuje oczywiście od wątku Kościoła . Niesamowite jest to że tak niechciane dziecko wyrosło na taka dzielną, pełną życia i ciepła  kobietę .  I to w tej historii jest fantastyczne kobieta versus kobiety broniące praw kobiet . Masa kontrastów i przeciwieństw. Być może wielu z Was uzna mnie za oszołoma i już do mnie nie wróci ale  ......Taka jestem to  mnie rusza tym się dzielę:)
 In Poland  there is  a great stir in connection with the amendment of the right to abortion. I post these videos to show something extreme something that can allow us to see the shades in other situations. Forgive me this post but I can not be neutral because it would be inconsistent with who I am.....


36 komentarzy:

  1. Ale rozumiem, że polskojęzyczni też mogą w wziąć udział w dyskusji? :))

    Zresztą co tu debatować - każdy ma swoje zdanie w tej materii. Ja Twoje szanuję.
    W mojej opinii indywidualne powody (chociażby gwałt czy zagrożenie życia matki) powinny być brane pod uwagę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. alez oczywiście po prostu chce by wszyscy zrozumieli ale masz racje zaraz dopisze coś po PL :) tak pod wpływem chwili:)

      co do względów czysto medycznych tak. natomiast gwałt - dlaczego dziecko ma płacić za to - niestety ale tu powinniśmy się skupić nad prawem do życia tych co nie maja jak się bronic nie nad prawem do komfortu konbiety - dziecko moze byc oddane ale ŻYJE a to jest naj naj - kiedy życie traci dla nas wartość nie liczy się nic- takie jest moje zdanie

      Usuń
    2. ad.1Mnie ksiądz powiedział ostatnio w innej kwestii, że lekarze i tak się nie znają, i wystarczy zaufać Panu Bogu, zatem idąc tym tropem nie ma czegoś takiego jak "względy medyczne" w naszym Kościele.

      ad.2A myślisz, że to "komfort" po gwałcie?

      Cała reszta jest dla mnie nie do zaakceptowania, ale te dwie kwestie są dla mnie otwarte.

      Usuń
    3. ja abstrahuje od Kościoła to tylko w tym filmie jest jego wątek :)poza tym w tym przypadku bronimy życia któregokolwiek lub obu

      oczywiście ze po gwałcie nie mówimy o komforcie ale sadze ze jednak życie ma większą wartość w tym przypadku

      Usuń
    4. Znam przypadek, gdzie dziewczyna zabiła się, gdyż po gwałcie nie pozwolono jej usunąć ciąży... Proszę nie dyskutujcie na takie tematy, póki Wam nie przydarzy się taka tragedia....

      Usuń
    5. Rasz oczywiście, że można, temat po prostu jest mi bardzo przykry, gdyż dotknął kogoś mi bliskiego i dyskusji na temat tak osobisty sama nie chcę podejmować. Nie jest to kwestia mojego świętego oburzenia, tylko cicha prośba o empatię - czasem ratowanie jednego życia może zniszczyć inne:( Wybacz, jeżeli Cię uraziłam, nie to bowiem było moim zamiarem.

      Usuń
    6. nie nie urazilas mnie po prostu nie mozna komus mowic co ma mowic - czy ja gdzies napisalam o gwalcie czy ja gdzies napisalam o sytuacji zagrozeniu zycia. Piszesz o tej dziewczynie ze stracila zycie a ja wiem ze ten moj post uratowal jedno - po jego opublikowaniu kontaktowala sie ze mna jedna dziewczyna ktorej osoba z rodziny zaszla i chciala usunac bo takie jest prawo bo w kraju gdzie mieszka ot tak mozna i wiesz ona jej pokazala ten post i dziewczyna w tej chwili jest matka . To ze mialam odwage powiedziec co czuje co mysle choc to sprzeczne z modą w dzisiejszych czasach na mowienie o gejach ze sa cool o wolnosci do aborcji itp uratowalo jedno zycie . Zawsze mozna postarac sie znalezc jakies wyjscie . Sadze ze dziewczyna gdyby tylko ktos chcial otoczona odpowiednia opieka psychologa lekarzy moglaby tego unikanc ale to sie olewa ciaza czy nie ciaza

      Usuń
    7. Zgodzę się z Tobą, iż możliwe iż wyciągnięta pomocna dłoń by ją uratowała, nie jest to jednak pewne. Była młodziutka, nie potrafiła psychicznie odnleźć się w sytuacji, możliwe że żadna pomoc nie naprawiłby tych szkód. Uważam, że Państwo czy inne instytucje, nie mają prawa regulować tematu aborcji, tak jak i eutanazji w sensie: można/nie można. To zawsze i bezkrytycznie powinien być wybór człowieka - świadomy i przemyślany. Pomijam wybryki młodych dziewczyn, nieodpowiedzialnych kobiet dojrzałych, które nie myślą zupełnie o konsekwencjach swoich czynów. Szanuję Twoje zdanie, chciałabym jednak, aby każdy miał prawo postąpić tak, jak w głębi duszy czuje i potrzebuje. Wzburzyłam się troszkę Waszą dyskusją, ale może ją opatrznie zrozumiałam i dopowiedziałam sobie resztę.
      A Twój post, filmik, który zamieściłaś ogromnie mną wstrząsnął, gdyż tu jest przedstawiony skrajny przypadek zabijania dziecka, które może już samodzielnie funkcjonować poza łonem matki - byłam przekanana, że takie rzeczy nie mają miejsca (legalnie). Nie potrafię zrozumieć decyzji tej kobiety, która zdecydowała sie na taki krok o włos od rozwiązania...

      Usuń
  2. Niesamowita historia... Ale ma w sobie siły kobieta..
    Ja uważam, że życie jest najcenniejszym darem i nikt oprócz Boga nie powinien ingerować w to czy je komuś odebrać czy nie... Zresztą jej.... Jak można zabić niewinne dziecko...?
    ale oczywiście poglądów jest na ten temat wiele i każdy ma pełne prawo mieć swoje zdanie.
    Pozdrawiam i nie mam zamiaru zaprzestać obserwowania bloga;p :) hehe
    xoxaski :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Zawsze była i będę po stronie życia.

    "(...)Nikomu, nawet na żądanie, nie podam śmiercionośnej trucizny, ani nikomu nie będę jej doradzał, podobnie też nie dam nigdy niewieście środka na poronienie(...)"

    OdpowiedzUsuń
  4. Historia tej kobiety to ewidentna opowieść o próbie morderstwa. Niemniej jednak temat aborcji nie zawsze może być w ten sposób traktowany. Przede wszystkim nie powinno być tak, że o ciele i ŻYCIU kobiety decyduje poseł i ksiądz. Zwłaszcza, że gdy dziecko jest już na świecie, nie daj Boże chore, gdy pojawia się dramat braku pieniędzy, to nie ma NIKOGO, kto by pomógł. Z przykrością stwierdzam, że nadal jesteśmy traktowane przez męskie władze państwowe i kościelne jako służące, darmowe prostytutki, a potem inkubatory, a nie jak ludzie.
    Mam nadzieję, że nigdy nie będę musiała stanąć przed, chyba najtrudniejszym w życiu kobiety, wyborem. Bo dobrze wiemy, że kobieta, która chce usunąć ciążę, to zawsze znajdzie kogoś, kto to wykona. Po cichu, w warunkach urągających godności ludzkiej, narażając swe życie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję szanuje Twoje zdanie z całego serca. Pozwól ze przytocze tylko kilka pytań retorycznych -te feministki i kobiety które bronią praw kobiet zabijają tez miedzy innymi kobiety ( tylko nienarodzone) gdzie tu sens? A co gdy dziecko rodzi sie w bogatej rodzinie i nagle ona traci pieniądze- należy się pozbyć ciężaru? Czy w rządzie sa tylko mężczyźni? Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    2. No niestety najgłośniej krzyczą mężczyźni. Jeśli ktoś mówi A - czyli: macie urodzić! - to powinien powiedzieć (i zrobić) B - czyli: w razie potrzeby my zapewnimy pomoc. Znam masę kobiet, które niestety zostały same z dzieckiem, dziećmi. Nie ma pana posła, nie ma pana księdza, nie ma pana taty.
      Żeby była jasność, nie jestem zwolenniczką aborcji - Ta mała fasolka w brzuchu kobiety, sama się tam nie pchała. Ale kobieta sama jej sobie też tam nie "zasiała". Jestem za to przeciwniczką świata, w którym nadal to mężczyzna ma decydujący głos.

      A mówiąc bez ogródek, niestety też bez większej kultury, uważam, że w większości mężczyźni są prymitywnymi egoistami o ciasnych umysłach. A władzę - niezależnie czy w państwie, kościele czy we własnym domu - mają tylko dlatego, że potrafią głośniej się drzeć, a jak i trzeba, to wykorzystać przewagę fizyczną.

      Czy jestem feministką? Hmm, raczej nie. Po prostu chciałabym, by kobietom żyło się równie dobrze jak mężczyznom. Taka marzycielka ze mnie :)

      Usuń
    3. ależ zgadzam się z Toba tez o tym marzę :) jest tez masę facetów którzy nie chcą aborcji swojej partnerki a ona jednak to robi -co z ich prawami hmmm jest wiele wiele problemów - małymi krokami może sie coś uda ja tez byłam samotną matką i byłam zdana na siebie niestety zarabiałam ciut powyżej minimum i się nie złapałam było ciężko ale dałam radę :)Jak się ma życie w garści nie ma sytuacji bez wyjścia i nie pisze tego bez podstaw jako idealistka tylko praktyk :)

      Usuń
  5. Swoje wiem, ale nawet nie śmiem kogoś oceniać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja także nie oceniam - wyrażam swoje zdanie :)

      Usuń
  6. zdecydowanie takie sprawy powinny być rozpatrywane indywidualnie, są pewne powody, np. gwałt, które powinny być brane pod uwagę.

    OdpowiedzUsuń
  7. PaulinaSz ma rację, podpisuję się pod tym:)

    OdpowiedzUsuń
  8. I follow u now in pvt on gfc! Thanks for comment and visit my blog kiss kiss

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie popieram argumentacji pt. co by było, gdyby... Przykład tej pani jest owszem, poruszający, ale sam fakt, ze przeżyła, nie spowodował, ze stała sie tym, kim jest. O tym , jakimi ludźmi sie staniemy, oprócz kapitału, jaki dostajemy na starcie, decyduje masa wychowanie, środowisko, masa innych rzeczy. Ona na starcie dostała brutalnie po głowie, ale dostała też później szansę i ją wykorzystała. Szacunek dla Niej za to. Myślę jednak, że oprócz takich pozytywnych przykładów równie dużo znalazłoby sie przykładów nic nie wnoszących - tyle, ze o nich się nie mówi. Używając demagogicznego i głupiego przykładu - możliwe, ze matka Beethovena poddałaby się aborcji, bo była w trudnej sytuacji życiowej; możliwe też, ze to samo zrobiłaby matka Hitlera.
    To raz. Po drugie, nikt dotąd nie zdefiniował - i niech nikt nie próbuje - na jakim etapie płód staje się człowiekiem. Jest rzesza osób, które uważają, że jest to moment poczęcia - stąd ta cala dyskusja i odwieczny flejm wokół tematu - mnie to nie przekonuje. Byłam w ciąży i dla mnie istnieje różnica miedzy pierwszym a dziewiątym miesiącem plus cały szereg etapów pośrednich, których nie jestem w stanie zdefiniować, bo to się wymyka racjonalnemu pojmowaniu. Niemniej jestem stanowczo przeciwna STAWIANIU ZNAKU RÓWNOŚCI między aborcją we wczesnym etapie ciąży a aborcją w końcowym etapie, kiedy płód - jak widać - jest zdolny do przeżycia. Między pigułką wczesnoporonną a tym, co tutaj, jest przepastna RÓŻNICA. A ja nie pochwalam postrzegania świata w kategoriach czarne-białe, jest to wygodne, ale dużo spraw nam wtedy umyka.
    Po ostatnie, zawsze byłam i będę za indywidualnym wyborem. Tak, dziecko niczemu niewinne, wiem. Ale - pomijając to, co napisałam powyżej - to kobieta, matka najwięcej w nie inwestuje. Sama decyzja o donoszeniu ciąży pociąga za sobą duże koszty (biologiczne, psychiczne i społeczne), które poniesie kobieta - NIKT INNY. A jeśli dojdzie do tego decyzja o zatrzymaniu i wychowaniu dziecka, to jest inwestycja, która zmieni całe jej życie. Piszę to jako biolog - nasza natura jest taka, że to kobiety ponoszą największe koszty posiadania potomstwa, mimo wszystkich mechanizmów społecznych, które mają jej w tym odciążyć (a często działają tylko w teorii). I za to należy im się prawo wyboru jak psu zupa. Samice innych ssaków często dokonują "samoistnej aborcji", kiedy uznają, że warunki są zbyt ciężkie, aby podołały wychowaniu potomstwa - dlaczego odmawia się tego prawa kobietom? W imię człowieczeństwa? Owszem, zakładamy, że różnimy się od zwierząt. Ale pozbawianie prawa decydowania o sobie połowy ludzkości w imię czegoś, co jest wielką niewiadomą (bo tym właśnie jest zarodek) nie świadczy dobrze o naszym człowieczeństwie.
    Kiedys moje poglądy na aborcję były bardziej radykalne. Odkąd sama zostałam mamą, trochę inaczej do tego podchodzę. Ale to dzięki temu, ze ciąża była moją świadoma decyzją i miałam wsparcie ze strony rodziny, przyjaciół. jak bym się zachowała, gdyby to była ciąża niechciana, w dodatku z jakichś drastycznych okoliczności - nie wiem. Ale wiem, że to jest sprawa indywidualna. A jeśli chcemy, by jak największy odsetek ciąz był zachowany, to, do cholery, pomagajmy w tym kobietom; niech zamiast presji i napiętnowania będzie realne, odczuwalne i konkretne wsparcie, którego w tej chwili NIE MA. Marchewka zawsze działa lepiej niż kij. I to z grubsza wszystko, co mam do powiedzenia w temacie, pozdrawiam.


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz.Nie chodzi mi o zakazanie aborcji w każdym przypadku ale w większości . Dlaczego nie należy definiować? Maleńki noworodek tez do końca nie jest rozwiniętym człowiekiem brakuje mu bardzo bardzo dużo do tego by stać się w pełni rozwiniętą istotą ludzką. Tylko że jego już widać i może beczeć głośno kiedy mu się dzieje krzywda. Obłuda. Argumenty za i przeciw można mnożyć w nieskończoność. Umieściłam te filmy zaznaczająca ze jest to extreme który być może pozwoli odnieść sie do innych subtelniejszych sytuacji -pozwoli się zatrzymać zastanowić się bo zazwyczaj takie ekstremalne zdarzenia ruszaj wyobraźnię .
      Poza tym w takich przypadkach powinno się gdybać jeśli ma się radykalnie czegoś pozbyć zawsze się gdybię - to jakieś normalne przy podejmowaniu decyzji
      Nie chodzi o to jak będziemy egzekwować zakaz. Jak ktoś będzie chciał to zrobić to pojedzie do kraju obok albo po prostu poszuka sobie prywatnej kliniki.To wielki wielki biznes. Masa kasy albo i więcej. To trochę jak z tematem twardych narkotyków - są zabronione ale to nie znaczy że ich nie ma (bo są wszędzie i każdy dobrze o tym wie).Ale gdy się zakaże będzie trudniej. Z drugiej strony nikt nie chce by jego dziecko miało swobodny dostęp np do amfetaminy, heroiny więc prawo tego zakazuje.

      Tak naprawdę cała ta dyskusja sprowadza się do jednego pytania. Który człowiek jest ważniejszy - kobieta, czy jej nienarodzone dziecko. Problem polega na tym że te dzieci nie maja żadnych praw i nikt w żaden sposób ich nie chroni (w sytuacji gdy matka i ojciec zawodzi). Morduje się je bez większej żenady a prawda jest taka, że 99% albo więcej aborcji dokonywanych na świecie to nie żaden efekt gwałtu czy operacja ratująca zdrowie (życie) tylko po prostu aborcje na życzenie.Nie żyjemy w średniowieczu. Każdy ma dostęp do wiedzy, do antykoncepcji. Ostatecznie przecież ta matka może to dziecko porzucić - mówię chociażby o tych tzw. "oknach życia". Lub oddać jest tylu ludzi pragnących tego maleństwa i nie mówcie mi ze to nie lepsze niż śmierć. Ale kiedy ( nie chce przytaczać nazwisk) kobieta światła wykształcona oczytana mówi bez żenady ze usunęła ciąże bo się nie nadaje na matkę - sorry to co wtedy. A te 9 miesięcy ciąży i poród - to chyba nie aż taki wielki koszt w zamian za życie.

      A co jak widzisz na USG dziecko 12 tydzień ( aborcją we wczesnym etapie ciąży) raczki nóżki główka soka palucha wierci się i takie dziecko można usunąć - czy można nie mówić tu o człowieku .Bo niestety tak jest w większości krajów EU. Do 12 tyg można usunąć dziecko bo ktoś właśnie zdefiniował ze to nie człowiek. Dlatego chciałabym by aborcja była u nas zabroniona w jak największej ilości przypadków podkreślam w jak największej ilości a w decydowaniu o narodzinach dziecka powinien tez barć udział mężczyzna ale o tym się nie mówi tylko o tym ze zostawił a prawo wyboru pozostawia się tylko kobiecie a jakby nie było w połowie dziecko jest tez faceta. nikogo nie piętnuje nie oceniam żadnej kobiety Mowie to takze jako matka i osoba po medycynie.Pozdrawiam

      Usuń
    2. W zupełności się zgadzam. Nigdy nie wiadomo, co by było. Dla mnie liczy się człowiek, a kobietę w takiej sytacji uważa się za istotę bezrozumną, która nie potrafi podjąć właściwego wyboru i trzeba go podjąć za nią. Nie jestem zwolenniczką ułatwiania aborcji, ale uważam, że w niektórych sytacjach kobiety powinny mieć wybór.

      Usuń
    3. Wow, Rasz - napisałaś w swej wypowiedzi wszystko! naprawdę lepiej tego ująć nie można.
      jedyne co moge dodać to , to że wiele kobiet które decyduje się na aborcję, po fakcie zaczyna zdawac sobie sprawę z tego co zrobiły, często popada w depresję lub żałuje tego bardzo do końca życia. Takie zakazy pozwalają może zastanowić się nad tym dwa razy.

      Usuń
  10. Jestem przeciw aborcji i tyle w temacie :) Może się to komuś nie podobać,ale zdania nie zmienię :)

    OdpowiedzUsuń
  11. bardzo ciężki temat w którym nie ma mądrych , ja zdecydowanie popieram zdanie Pauliny - pewne kwestie powinny być rozpatrywane indywidualnie

    OdpowiedzUsuń
  12. jestem za indywidualnym rozpatrywaniem tych rzeczy....
    pozdrawiam:*

    Ola

    OdpowiedzUsuń
  13. zaczęłam pisać kolejną długa odpowiedź, ale odpuściłam ;) Zdanie innych szanuję, ale swoje mam :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. In my case i´m not against abort, but i love people who´s not afraid to express herself, and i respect all opinions, because i think that the important is got ideas and defende it :)

    OdpowiedzUsuń
  15. ja tam nie mieszam się w politykę ^^

    OdpowiedzUsuń
  16. widzialam to kiedys na religii, jakies 4 lata temu, bylam w szoku, polowa moich rowiesnik nie wiedziala co powiedziec, to trudny temat, takze nie bede sie wypowiadac, filmik mocny i wzruszajacy... prawidziwy a wiec tym bardziej mnie rusza:(

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetny post. Szczerze po przeczytaniu pierwszego zdania chciałam przestać czytać, żeby się nie zrazić.
    Dobrze, że jednak przeczytałam bo nie sprawdziły się moje przypuszczenia na temat twojego zdania w tej sprawie.
    Niestety tak to jest, że w tej chwili opinia publiczna tak na nas wpływa, że osoby, które są przeciwne aborcji, traktowane są
    z góry jak odludki, niewyekukowane berety, ludzie zacofani.. Ja też zasugerowałam się, że jak młoda, śliczna, modna i wykształcona dziewczyna jak Ty, porusza taki temat, to pewnie napisze o tym, że ma prawo decydować
    o tym czy się wyskrobie czy nie... Za co zwracam Ci honor. Najgorsze jest też to, że pseudofeministki, wypowiadają się często w imieniu nas wszystkich...

    buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie masz pojęcia ile dla mnie znaczą twoje słowa i zrozumienie tego co chciałam przekazać :*

      Usuń
  18. mam 34 lata i nie chcę dziecka. już jako siedmiolatka wiedziałam, że nigdy nie będę chciała urodzić. gdybym miała wybór, sama nie chciałabym się nigdy pojawić na tym świecie, mimo że moje życie nie jest żadną patologią. nie chcę dziecka z miłości do niego. zbyt skomplikowane, by to wyjaśniać - nie chcę tworzyć tu elaboratu i filozoficznych wywodów. nie wyobrażam sobie też, bym dziecko, które bym urodziła, mogła komuś oddać. tak, jestem świadomą kobieta, wiem co to antykoncepcja. wszyscy też wiemy, że ona potrafi zawodzić. wiem też (przynajmniej na tę chwilę, bo być może gdybym stanęła już przed podjęciem decyzji, mogłoby mi się odmienić), że gdybym zaszła w ciążę, usunęłabym ją. mam nadzieję, że nigdy do tego nie dojdzie. to okrutne rozwiązanie. cały świat jest okrutny.

    a Ciebie gorąco pozdrawiam. wielką przyjemnością jest Cię oglądać i czytać. dziś tak z partyzanta.

    OdpowiedzUsuń

Cenię sobie Wasze opinie. Dlatego zawsze staram się na nie odpowiadać. Na pewno gdy zostawisz swój komentarz zajrzę do Ciebie a jeśli dodasz mnie do obserwowanych sprawisz mi tym wielką przyjemność a ja się odwdzięczę. Pamiętaj jednak że jest cienka granica między krytyką a chamstwem, zawsze najbardziej negatywną ocenę można przytoczyć w sposób kulturalny i inteligentny.Zapraszam także na Fanpage http://www.facebook.com/RaszRush