Bosze Bosze dotarłam, dopełzłam, doczłapałam i rzutem na taśmę wrzucam
zdjęcia i rzucam się na łóżko rzucając się w konwulsjach z wyczerpania.
Boli mnie każda część mojego jestestwa- upał pokonał i mnie. Ale po
takim lecie ( miejmy nadzieje że takie będzie już cale lato) zatęsknię
za jesienią by po miesiącu kląć na czym świat stoi że marznę
niemiłosiernie. AAAAaaa :) dzisiaj po burzy była taka fajna poświata żółtawo- pomarańczowa no po prostu piękna i zapach zduszonej gorącem
zieleni- drzew i trawy - kocham . Przypomina mi się moje dzieciństwo ( tak tak wieki temu)
kiedy po burzy biegałam w kałużach na bosaka w cieplej wodzie żółtej od pyłku lip. A ich zapach - matko aż mnie odurza. Czuję się jak na jakiejś tropikalnej wyspie a przynajmniej na Korfu. Tam niesamowicie pachniały
takie różowe kwiaty. Nie wiem co to były za kwiaty ale ich zapachu nigdy
nie zapomnę. Przepraszam za to że moja twarz taka wymięta na zdjęciach
ale chciałam koniecznie je zrobić bo na sobie mam wyprzedażowe Zarowe
spodenki koronkowe ( w mordę zostanę poetką- epitet pierwsza klasa) i do
tego jedyna rzecz na górę jaka nie parzyła dzisiaj mojej skóry. Próbowałam wszystkich koszulek, koszul, shirtów, podkoszulek a ta jedna
jedyna mimo że z dłuższym rękawem przyniosła ulgę. Nie wiem dlaczego
ale byłam ja w stanie bez większej wściekłości narzucić na moje kości (
heheh znów , a może ten upał powoduje aktywacje pewnych styków w mózgu-
znaczy się spięcie buahaha). Oki nie pitolę bo mnie zaraz poniesie. Idę wrzucę się do wanny albo mój facet mi pomoże i nie odkręcam ani
kropelki cieplej wody - zresztą ta zimna tez już jest ciepła. Jakież było moje rozczarowanie kiedy odkręciłam na maksa kran z zimną żeby ochłodzić twarz a tu poleciała woda o temperaturze ostudzonej herbaty. Ok toczę się do wanny a Wam życzę chłodnej nocy ( pod względem temperatury wyrażonej w stopniach Celsjusza- a gorącej wyrażonej w innych
stopniach- stopniach zadowolenia hie hie ) Ok włącza mi się zboczeniec
:)
bluzka- H&M
buty- DeeZee