Nawet moja ukochana Warszawa w taką pogodę niestety nie jest przyjaciółką do spacerów. W pochmurne weekendy uwielbiam sięgać po swoje kosmetyki, odpalam kanał YouTube np.: Desi Perkins ( o boska ona !!!) i bawię się makijażem. Bardzo mnie to relaksuje, a kiedy "wyjdzie" to radość jest podwójna.
Odkąd sięgam pamięcią zawsze wśród moich kumpelek przed imprezami, to ja byłam tą, która uczesze i umaluje. I zawsze wychodziłam na tym jak Zabłocki na mydle, ponieważ już na siebie czasu nie wystarczało i pozostawało wytuszować rzęsy i spiąć w koczek włosy. Mimo wszystko patrząc na "zaciechy" przyjaciółek satysfakcja była ogromna. Kiedy jednak sobie przypominam moje wyczyny i porównuje z tym co teraz wiem, umiem, mam i czego się nauczyłam to włos mi się na głowie jeży :). Dziś mogę śmiało powiedzieć, że nie jest tak ze mną źle choć wciąż brakuje mi odwagi na przygotowanie "tutorialu". Poniżej mała próba tego co stanowi moje drugie blogowe oblicze.
ripped jeans - H&M