poniedziałek, 8 września 2014

Pauper

Ulica Nowolipki powstała  w XVII wieku jako droga  posiadłości  Zakonu Sióstr Brygidek zwanej Nowe Lipie. Obecnie jest częścią Muranowa (tutaj). Przy niej znajdowały się liczne ogrody,  stąd jej nieoficjalna nazwa – Ogrodniki. Pod koniec XIX w przy ulicy wybudowano kościół św. Augustyna, a jego ceglana 70-metrowa wieża była najwyższa w Warszawie. W czasie powstania Niemcy spalili i zburzyli całą zabudowę ulicy. Ocalał jedynie kościół św. Augustyna, oszczędzony zapewne z racji obserwacyjnych walorów wieży.
Przejdźmy do czasów współczesnych nie mniej ciekawych :) Piątkowa noc - Maciej Zień, modelki w kusych sukienkach, muzyka z filmów "Dziecko Rosemary" i "Tajemnica Brokeback Mountain". Otoczenie iście sakralne - mury Kościoła św. Augustyna. Ja oceniać nie będę, ale fakt jest faktem -może nie tyle te krótkie sukienki modelek, co muzyka z  horroru i filmu o homoseksualistach w takim miejscu była mocnym akcentem pokazu :))) Maciej Zień oczywiście nie jest tu jedyną osobą biorącą udział w tym przedsięwzięciu. Ktoś musiał dać na to pozwolenie. Skąd pokaz mody w kościele św. Augustyna? Zień marzył o pokazie w kościele od dziecka: - Cofnąłem się do lat dziecinnych, kiedy to w Lublinie często chodziłem do kościoła i zawsze widziałem tam mój pokaz. Wybrałem się więc do kościoła św. Augustyna w Warszawie i zapytałem, czy nie zechcieliby mnie przyjąć. Ważne osoby w kościele odpowiedziały: "Jeśli ktoś, to tylko Pan". Kim były te ważne osoby? Ks. proboszcz Walenty Królak. Podobno  proboszcz wyraził zgodę na pokaz dzięki zapewnieniom, że będzie to  pokaz sukien ślubnych. Jak to było, któż to wie :)
Tak więc jeśli chcecie zobaczyć i poczuć atmosferę tego pokazu zapraszam na ul. Nowolipki. Ale nie tylko po to  :) To właśnie na ul. Nowolipki 20 jestem  częstym gościem. Tu znajduje się, miejsce które powstało z pasji i potrzeby wyrażania piękna i estetyki. Tutaj  jest miejsce dla każdej z Nas, która potrzebuje chwili dla siebie i chce zrobić coś wyjątkowego i spersonalizowanego, coś co będzie stworzone tylko dla niej. Tu każde życzenie jest rozkazem, tu każda z Nas poczuje się jak Księżniczka. A o  czym pisze? O salonie Anki. Uwielbiam tu przychodzić choćby na ploty sesese. Salon Anki jest kolejnym powodem dla którego powinniście odwiedzić Muranów. Spieszę, także z informacją na temat Candy Floss. Od wtorku tj od 09 września mały shoroom kolekcji wschodzącej i fantastycznie zapowiadającej się marki będzie właśnie w Atelier Paznokcie Marzeń. Tak więc możecie przyjść, przymierzyć i zobaczyć na własne oczy genialną jakość ciuchów Candy Floss. Walory modowe ul. Nowolipki 20 są niepodważalne:)
fragmenty pochodzą z gazeta.pl
tunic- Candy Floss 
















czwartek, 4 września 2014

Pegasus

Plac Krasińskich położony jest w Warszawie, u zbiegu ulic Długiej i Miodowej, obok Ogrodu Krasińskich ( tutaj ) Znajduje się przy nim Katedra Polowa Wojska Polskiego, Pomnik Powstania Warszawskiego oraz Pałac Krasińskich zwrócony frontem do gmachu Sądu Najwyższego. Przed II wojną światową znajdował się tu drugi pałac- Pałac Badenich, który już obecnie nie istnieje. W Pałacu Krasińskich znajduje sie obecnie  Dział Zbiorów Specjalnych Biblioteki Narodowej. Gmach Sadu Najwyższego (SN) jest niezwykle malowniczym budynkiem choć moim zdaniem średnio pasuje do zabudowy placu Krasińskich. Z ciekawostek dotyczących tego budynku. Posiada on trzy kariatydy ( rzeźby, podpory w formie postaci kobiety) symbolizujące cnoty: wiarę, nadzieję i miłość oraz orła, umieszczonego nad głównym wejściem. Kariatydy mają twarze żony i dwóch córek Marka Budzyńskiego-architekta. Są one umieszczone jednak z drugiej strony gmachu. Pierwotnie miały być od strony Placu Krasińskich. Gmach sądu posiada ponadto 67 kolumn, na których umieszczono 86 maksym prawniczych w języku polskim i łacińskim. Na górze każdej z kolumn umieszczony został motyw wagi, czyli symbol bogini sprawiedliwości Temidy, a na kolumnach w pobliżu Pomnika Powstania Warszawskiego – symbol Polski Walczącej. Jedna z maksym brzmi:

Qui munus publice mandatum accepta pecunia reperunt, crimine repetundarum postulantur
Dopuszcza się zdzierstwa ten, kto sprawując funkcję publiczną przyjmuje pieniądze od zainteresowanych. 

To tak w związku z sytuacją w naszym kraju hahaha :)
Od 2008 na placu stoją też różnokolorowe rzeźby pegazów, każda o wysokości około 3 metrów. Powstały, by ożywić Warszawę i oddać hołd Zbigniewowi Herbertowi, autorowi eseju, pt. "Pegaz"
Autorzy, czyli Beata i Paweł Konarscy, chcieli poprzez kolorowe, baśniowe postacie ożywić okolicę i zaznaczyć ważny punkt Warszawy, jakim jest Biblioteka Narodowa (Pałac Krasińskich ). To nie pierwszy taki projekt Konarskich. Są oni również autorami kogutów przed ambasadą Francji w Warszawie. Jak się okazuje ludziom podoba się ten pomysł. Wiele osób, a także bloggerek hihi, w tym i ja, specjalnie zatrzymuje się, by zrobić sobie zdjęcie z pegazem, a u każdego przechodnia mijającego wystawę, wywołuje ona uśmiech. Ja jednak pomysłem nie jestem zachwycona. Starówka ma być starówką. Owszem są one piękne, kolorowe pełne energii same w sobie jednak swoją estetyką wadzą mi w tym miejscu, w którym są. O ile koguty przed ambasadą Francji mi nie przeszkadzają, bo i okolica nie jest zbyt specyficzna, o tyle obecność Pomnika Powstania Warszawskiego i Gmachu SN, a także nobliwego Pałacu Krasińskich, nie wymaga specjalnej kolorowej oprawy. Tak więc pomieszanie z poplątaniem jakie tworzy Gmach SN Pegazy i stara zabudowa Placu robi w mojej głowie zbyt duży chaos :) Ot taka moja prosta opinia.

skirt-here
hh-Zara
shirt-H&M